Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

tęcza

Kochani, nastąpił jakiś kwantowy skok w mojej świadomości, świat przyspieszył jeszcze bardziej. Informacja, która się pojawiła, że obrazy, które maluję, to tak naprawdę my z przyszłości, zmieniła wszystko…

Nagle w lesie pojawił się impuls, wręcz przymus, że mam wydać drugi album ze swoimi obrazami.
Nie mam przecież na to pieniędzy… pomyślałam po ludzku.
Nie szkodzi, jest program WSPIERAM TO, więc skorzystaj z niego. Jeśli ma być, to będzie, jeśli nie to nie – przyszła natychmiast odpowiedź.

I jak to piszę wyskakuje mi komunikat na komputerze:
JESTEŚ CHRONIONY 
Napisałam więc projekt i wysłałam do akceptacji. Jakoś długo to trwało, zastanawiałam się czemu i nagle mnie olśniło! Przecież nie mogę zacząć w starym roku numerologicznym, który u mnie akurat wszystko kończył bo dla mnie cały poprzedni rok od września do września był 9. Nawet zamieszkałam na Końcowej… jaki ten świat jest niemożliwy.
Projekt musiał się zacząć właśnie dzisiaj, w nowym roku, który dla mnie jest 1. Jest to rok wszelkich początków, zmian na zupełnie nowe.

Tak więc poddaję się temu, co przypłynęło.
Pokazała mi się okładka i tytuł: TĘCZOWE ANIOŁY.
Poczułam, że to będzie niezwykle mocny i transformujący album dla tych, którzy chcą świadomie pracować z energiami.

Tak więc Kochani, jeśli poczujecie, że warto w jakikolwiek sposób wesprzeć ten projekt, będę bardzo wdzięczna za każde dobre słowo, każde udostępnienie, czy każdą złotówkę. Wierzę, że jeśli ten album ma być, to powstanie właśnie dzięki Wam, dzięki ziemskim Tęczowym Aniołom. Będą w nim obrazy Waszych Dusz i wieści od nich dla nas… 

Jeśli nie uzbieram potrzebnej kwoty, wszystkie pieniądze zostaną zwrócone Wspierającym, także nie ma strachu 

Link do projektu tutaj:

https://wspieram.to/obrazyduszy

Reklamy

domek

I stało się tak, że moje wizje się rozszalały…
Nie muszę już siadać na tyłku i wchodzić w medytację, żeby coś mi się pokazało. Jedna z tych wizji jest wyjątkowo uparta, chodzi za mną cały czas, nie pozwala o sobie zapomnieć i wręcz naciska mnie, żebym ją WYPOWIEDZIAŁA…
Wypowiadam zatem publicznie moje szalone marzenie:

Bardzo chętnie przytulę do opieki jakiś piękny, słoneczny domek z ogrodem w okolicach Izabelina 😀

Pomyślicie pewnie, że mi odbiło bo przecież mam już swoją anielską przestrzeń. Też mnie to zadziwiło, ale ta wizja nie odpuszcza. Zaczęłam się temu przyglądać i w pewnym momencie pojawiło się wytłumaczenie:
Tu, na Końcowej wszystko się skończyło, czas na Nowy Początek…
To cały czas chodzi o PRZEPŁYW, o nie przywiązywanie się do miejsc i rzeczy, a także o trening KREACJI.

Co jeszcze możesz wyczarować, żeby lepiej służyć innym?

I tak oto narodził się szalony pomysł, który cały czas widzę przed oczami. Widzę dom, w którym jest przede wszystkim duży ogród. Widzę małe ścieżki, zagubione wśród kwiatów i ziół ławeczki, które zachęcają, żeby na nich przysiąść i nasycić oczy pięknem jaki się wokół roztacza. Słyszę szum przepływającego obok strumyka i śpiew ptaków. Widzę piękny przestronny, kolorowy salon, w którym odbywają się spotkania Tęczowego Plemienia. Słyszę jak gram tam na misach kryształowych. Widzę jasną kuchnię z wyspą pośrodku. W tej kuchni razem z ludźmi, którzy do mnie przyjeżdżają wyczarowujemy zdrowe jedzenie. Widzę pokoje na górze, w których mogą nocować moi goście. Widzę, że to miejsce pełne uroku i magii zamienia się w taką Baśniową Przystań, którą każdy chce odwiedzić. Każdy chce choć przez chwilę poczuć się jak w bajce. Chce wyrwać się z szarej rzeczywistości, by w takim magicznym miejscu jego Dusza mogła się wreszcie wyrazić, mogła wypowiedzieć o czym sama marzy i by nasyciła się odwagą do tego, by zrobić ten pierwszy krok. Widzę te dzielne Dusze, które raz zarażone pasją życia, śmiało realizują swoje pragnienia, dzieląc się talentami, które u mnie odkryły w sobie. W ten sposób magia się rozprzestrzenia, a świat staje się kolorowym, przyjaznym, ciepłym i słonecznym miejscem do życia. Bo obfitość jest wszędzie wokół nas, trzeba tylko pozwolić sobie ją przyjąć.

Ta wizja mnie nie opuszcza więc karmię ją swoją uwagą, swoją energią. Dlatego postanowiłam w taki sposób pokazać Wszechświatowi, że mówię jej TAK  W ten sposób daję jej szansę, by mogła się zamanifestować.

I tak sobie myślę, że może jest gdzieś ktoś, kto ma taki dom i musi na przykład wyjechać za granicę? Albo może jest ktoś, kto chce coś takiego zbudować i szuka kogoś, kto nasyci to miejsce anielską energią?
A może jest jeszcze inny, magiczny sposób, który nie przyszedł mi do głowy, tak bardzo jest szalony i nieprawdopodobny? 
Otwieram się na wszystkie możliwości, bo wiem że WSZYSTKO JEST MOŻLIWE 

wieloryb

Wszechświat nigdy nie przestanie mnie zadziwiać… Wiem, że powtarzam to często, ale tak właśnie jest. W ten nów 13 lipca zadziwił mnie tak, że mam wrażenie iż śnię cały czas, a to wszystko nie dzieje się naprawdę.

Zaczęło się wczoraj. Przyjechała do mnie Ewa z Krakowa na masaż Manawa. Dojechała do nas Joasia, która dzisiaj miała sesję całodniową. Dziewczyny chciały się po prostu poznać. Wiedziałyśmy, że jak spotkamy się we trzy, coś mocnego się zadzieje. No i zadziało się. W pewnym momencie Ewa spytała: jedziemy razem na Maltę? Jadwiga Najra, moja kochana Szamanka, prowadzi tam warsztaty. Popatrzyłyśmy z Joasią na siebie i niewiele myśląc, powiedziałyśmy TAK, jedziemy 🙂 Napisałyśmy do Jadwigi, żeby nas zapisała. Późnym wieczorem otrzeźwiałyśmy trochę. Zaczęłyśmy czytać wszystko dokładnie, sprawdzać koszty i włączył się umysł: po co ci to? Nie masz pieniędzy, zwariowałaś?! Niczego już nie potrzebujesz…
Byłam gotowa zrezygnować. Rano Joasia wstała z propozycją, która dosłownie zwaliła mnie z nóg… Musiałam tylko podjąć decyzję…
Z wielką radością w sercu powiedziałam: DOBRZE, JADĘ 🙂 Jedziemy razem. Zadzwoniłyśmy do Jadwigi… jak zaczęła mówić, poczułam: tak, chcę tam być, do będzie dla mnie bardzo ważne…
Zamówiłyśmy bilety. A potem Joanna wyciągnęła swoje farby, koszulki i zaczęła malować. Asia maluje intuicyjnie piękne koszulki dla ludzi i dla siebie. Można je zobaczyć na jej stronie Motylarnia. Poczułam, że i ja chcę spróbować. Wybrałam sobie koszulkę, wzięłam do ręki talię kart z Boginiami i zapytałam jaką część siebie odnajdę na tej wyspie?

Wyciągnęłam Boginię o imieniu Sedna – Nieskończone źródło – Nie zabraknie ci niczego dziś, ani w przyszłości… z Wielorybem w tle…

Wiedziałam już co będę malować. Zaczęłam tworzyć, pierwszy raz w taki sposób. Boże, ileż miałam z tego radości, jak bardzo byłam wdzięczna Asi, za tę możliwość. Pieściłam tę koszulkę długo, bawiąc się procesem tworzenia. Nie chciało mi się kończyć… Byłam dumna ze swojego dzieła. Wiedziałam już po co jadę na Maltę. Połączyć się z Wielorybami i dokończyć to, co zaczęło się w Australii.

Ale okazało się, że najważniejsze dopiero przede mną…
Zaczęłyśmy masaż Manawa. Wiele rzeczy się uwalniało, mnóstwo pokazywało. W pewnym momencie Asia poczuła, że jest w wodzie, w jakiejś klatce. Wali ogonem, jest rybą. Im mocniej wali, tym większa staje się klatka. Widzi, że jest Wielorybem. W końcu klatka znika, a ona czuje, że jest na brzegu i pali ją ogień. Nie może oddychać i mówi przy tym: ale to nie ja… to nie ja… Ania, czy to ty? Spytałam swojego ciała… potwierdziło… Weszłam i ja w swój proces. To ja byłam tym Wielorybem, a Asia razem z innymi ludźmi pomagali mi przeżyć. Role się odwróciły… Teraz ja zaczęłam płakać i wydawać z siebie dziwne, wielorybie dźwięki, jakby płacz, ale nie do końca ludzki… A Asia słowami prowadziła mnie ku zaufaniu.
Przyjmij tę pomoc, zaufaj, że fale nadejdą. Bądź cierpliwa i ufaj, że się uda. Wraz z falami przyjdzie twoje uwolnienie. Zobacz, już są coraz bliżej. A teraz przyjmuj od ludzi tę wodę z wiadra. Przyjmuj i ufaj. Przyjmuj naszą pomoc… Co dajesz, powraca do ciebie… To co dajesz, powraca…
Przyjmuję, ufam, jestem wdzięczna ludziom za ich pomoc, za poświęcenie….
W końcu przychodzi upragniona fala, która zabiera mnie z powrotem do Oceanu. Szczęśliwa i wolna odpływam. Skaczę, pokazując ludziom zgromadzonym na brzegu, że żyję, że jestem wolna i tak bardzo im wdzięczna…
To wydarzenie sprawia, że z czasem postanawiam przyjąć postać człowieka, by dźwiękiem uzdrawiać innych ludzi i tę piękną planetę.

Wieloryby powiedziały mi kiedyś:
Nie rozumiesz ? Wracasz do KORZENI. Jesteś jedną z nas. Twoja gwiazda jest w Oceanie. To są twoje wewnętrzne oceany. To twoja muzyka i twój śpiew. Masz to w sobie połączyć. Masz przywoływać tę energię dla ludzi, by działała na nich tak, jak nasza energia działała na ciebie w Australii. Masz nieść spokój, wzruszenie i wyciszenie. Masz otwierać ludzkie serca na to, by czuli Naturę.
A kilka dni wcześniej Ewa przysłała mi filmik, na którym ludzie ratują młodego Wieloryba. Pamiętam jaki wewnętrzny szloch wywołał on we mnie…
Wszystkie elementy układanki wskoczyły na swoje miejsce… Chociaż wiem, że najważniejsze jeszcze przede mną… Teraz dopiero zacznę wchodzić w to misterium, które się przede mną otworzyło…

I znowu pozostaję oniemiała… kto komu bardziej pomógł? Ja Asi, czy Asia mnie? Wszystko jest połączone i wszystko się przenika. Tak to działa jak spotykają się Dusze, które znają swoją ścieżkę i mają odwagę by nią podążać. Magia dzieje się na każdym kroku.
Co nie zmienia faktu, że pozostaję oszołomiona… i głęboko wdzięczna za wszystko co się zadziało dzięki tym pięknym Duszom.
I jak tu nie kochać takiej „pracy”?  

radość

Wydarzenia ostatnich dni pokazały mi jak ciasny mam umysł, mimo tego, że sporo z nim pracuję. Jak trudno jest mi pewne rzeczy dopuścić do świadomości. Jak bardzo tym samym zamykam się na obfitość, która mogłaby do mnie płynąć, a nie płynie bo najzwyczajniej w świecie nie wierzę, że mogłoby mnie to spotkać.

Postanowiłam to zmienić bawiąc się w pewną grę…

Zastanawiałam się jak to się stało, że coś co było niemożliwe, stało się możliwe jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki? Mówię o moim wyjeździe na Maltę. Co się tak naprawdę stało?

I wymyśliłam, że wszystko zadziało się w momencie, w którym radośnie stwierdziłyśmy wszystkie trzy, że jedziemy. Wybuch radości był tak ogromny, pragnienie tak mocne, że intencja pomknęła do Wszechświata, a on ma wielkie poczucie humoru…
Dlatego zadziało się tak, jak się zadziało. Późniejsze moje wątpliwości nie były już w stanie zatrzymać pędzącej lawiny.

Dlatego wpadł mi do głowy pewien pomysł.
Nazwałam to: Co by było gdyby?
Szłam sobie dzisiaj po lesie i mówiłam na przykład:

Co by było gdyby pewien właściciel salonu samochodowego zakochał się w tym co robię i powiedział do mnie tak:
Pani Aniu, pani tak pięknie gra na misach, pani musi jeździć bezpiecznym samochodem. Proszę, tu są kluczyki i karta na paliwo. Proszę nim jeździć po Polsce i zarażać innych swoją pasją, proszę dla nich śpiewać, proszę ich uzdrawiać swoim głosem. Pani jest do tego stworzona, taki talent nie może się marnować.
Takie to było szalone, że śmiałam się w głos jak to sobie mówiłam. Im bardziej szalone, tym bardziej mnie bawiło 😀

Drzewa były moimi świadkami. A drzewa jak wiadomo to najlepsze nadajniki do wysyłania intencji w kosmos.

A co by było gdyby pewien bardzo znany projektant wnętrz zachwycił się moimi obrazami i powiedział do mnie tak:
Pani Aniu, pani maluje takie niezwykłe obrazy. Będę potrzebował ich do swoich projektów. Ale wie pani, ja mam bardzo bogatych klientów, oni nie kupią obrazu za 500 zł. Nawet się po niego nie schylą. To muszą być drogie obrazy i na większych formatach. Będę pani podawał kolorystykę, a pani będzie malowała energie, które będzie pani dla nich widziała w tych kolorach. Taki obraz musi kosztować przynajmniej 5-7 tys. Co pani na to?
No dobrze, zgadzam się 😀

A co by było gdyby pewnego dnia las odsłonił przede mną wszystkie swoje tajemnice. Gdybym nagle zaczęła widzieć oczami wróżki, elfy, strażników tych miejsc i wszystkie energie jakie tam krążą? Co by było gdyby drzewa same mi pokazywały swoje właściwości i swoje uzdrawiające moce?

A co by było gdyby pewien właściciel sali kinowej zechciał mi zorganizować koncert na misach. Na wielkim ekranie płynęłyby leniwie moje obrazy. Sala wypełniona byłaby po brzegi. Kolorowe światła zapalałyby się adekwatnie do misy, na której właśnie bym grała. Mój głos wzmocniony nagłośnieniem płynąłby delikatnie między ludźmi uzdrawiając zranione miejsca, rozpuszczając wszystkie blokady.
Kryształ, kolor, dźwięk – wszystkie zmysły byłyby poruszone. Ludzie wychodziliby radośni, szczęśliwi, odmienieni…

Co by było gdyby…. 

pióro

NIE MUSISZ tkwić w relacji, która Cię niszczy.
NIE MUSISZ wybierać ludzi, którzy są surowymi nauczycielami.
NIE MUSISZ wiecznie przerabiać swoich cieni.

POZWÓL SOBIE doświadczać w radości i lekkości.
POZWÓL SOBIE otaczać się ludźmi, którzy dodają Ci skrzydeł.
POZWÓL SOBIE spotykać na swojej drodze ziemskie Anioły.

ZOBACZ, że tak jest łatwiej, radośniej, bardziej naturalnie… Oni nie są Twoimi nauczycielami, to Twoi Przyjaciele, dzięki którym wzrastasz każdego dnia.

To nieprawda, że najlepiej uczymy się poprzez cierpienie. Kiedyś tak było, ale to jest stary świat, stara energia, stare programy. Naprawdę nie musisz już się na to godzić z racji tego, że się rozwijasz. Nie musisz pozwalać na to, by ktoś wiecznie Cię kopał i wpychał do dołu, z którego nie masz siły już wyjść. Nie pozwól sobie wmówić, że skoro Ci się to przydarza, to znaczy że jeszcze masz coś do przerobienia.

NIEPRAWDA

Dużo szybciej, dużo łatwiej, dużo przyjemniej uczymy się wtedy, kiedy ktoś widzi nasze światło i na tym się skupia. Dużo prościej jest, jeśli ten ktoś potrafi spojrzeć na Ciebie z prawdziwą miłością. Nawet nie z akceptacją, bo akceptacja zakłada, że coś trzeba tolerować i zmienić… z miłością… tak po prostu. Wtedy cienie, które masz w sobie widzą, że są bezpieczne, że nie muszą się już ukrywać w ciemnej piwnicy, nie muszą się barykadować i zbroić. Mogą po prostu wypłynąć, bo wiedzą, że zostaną zauważone, przytulone, a tym samym uzdrowione.
Dlatego proszę Cię, POZWÓL SOBIE wyjść z koła cierpienia, w którym tkwisz.
POZWÓL SOBIE zobaczyć, że jesteś doskonałą Istotą już teraz.
POZWÓL SOBIE na otaczanie się ziemskimi Aniołami. Zrób dla nich przestrzeń, uwalniając się od osób, które próbują Cię kontrolować czy manipulować i widzą w Tobie samo zło. Nie jesteś złem, nie ma zła… jest tylko brak miłości.
Mam wokół siebie mnóstwo ziemskich Aniołów, ale dzisiaj chciałam podziękować dwóm niezwykłym Istotom.
Doro Roecker i Sebastian Czeremcha – dziękuję, że JESTEŚCIE i pokazujecie mi, że tak można, że mam prawo BYĆ SZCZĘŚLIWA 

P1250962

„Nie lubię rozmawiać o pieniądzach.
No ale one niestety są nam potrzebne”.

Takie zdanie dzisiaj przeczytałam i odruchowo odpisałam: czemu niestety? To przecież energia, a energia lubi być doceniana…

I dopiero jak to napisałam poczułam jakie to ważne, jak wielkie to ma znaczenie, żeby DOCENIAĆ. Pierwszy raz pokazało mi się to wtedy, jak sobie uświadomiłam, że mam wielkie wsparcie od Aniołów i od świata przyrody. To wsparcie jest bardzo konkretne. Nie dostaje od nich pieniędzy, ale dostaję ich energię w postaci obrazów, które sprzedaję za pieniądze przecież. W lesie dostaję mnóstwo pomysłów na to, co jeszcze mogłabym zrobić. Jak jeszcze mogłabym wykorzystać przestrzeń, w której żyję. Co mogę zrobić, by pojawili się wokół mnie ludzie, bo wraz z ludźmi pojawią się też pieniądze. I one wcale nie są celem samym w sobie.
Próbowałam sobie kiedyś poczuć jak by to było, jakbym miała na koncie jakąś pokaźną sumę, bardzo pokaźną. Patrzyłam i patrzyłam na to konto – i nic. Nie byłam w stanie nic poczuć. Ale jak przyszła mi myśl, że tak jak na gołych drzewach pojawiają się nagle liście, tak u mnie zaczną pojawiać się klienci… jak te świeże, zielone listki. Pojawią się tak nagle, nie wiadomo skąd, jak na moim Dobromirze. Jak wyjeżdżałam na majówkę to jeszcze miał gołe konary. Gdy wróciłam, cały był w listkach. Jak zobaczyłam te liście w swojej głowie, jak połączyłam je z ludźmi, którzy się pojawią, poczułam tak wielką radość w sercu, taki zachwyt, że aż sama się zadziwiłam. TO byłam w stanie poczuć i poczułam doskonale.
A dzisiaj chyba inaczej spojrzę na pieniądze. Czas chyba DOCENIĆ tę energię. Ona jest tak samo cenna jak energia Aniołów, czy Ziemi. Energia to energia. Lubi jak się ją docenia, lubi jak się ją zauważa, jak ma się świadomość jej istnienia.
Tak, doceniam pieniądze, które do mnie płyną. Szanuję fakt, że jak każda energia nie lubią zastojów, nie lubią stagnacji, nie lubią jak się je kisi. Lubią płynąć. Pojawiają się po to, by za chwilę popłynąć dalej. Najważniejsze, żeby się pojawiały wtedy, kiedy są potrzebne. Bez żalu, bez złości, pozwolę im popłynąć dalej.
Pieniądze to bardzo potężna energia. Od nas zależy jak mocno odkręcimy kurek. Jeśli nie lubisz rozmawiać o pieniądzach, to znaczy że ich nie lubisz. Nie dziw się więc, że nie przychodzą do Ciebie. Jeśli traktujesz je jak zło konieczne, nie dziw się, że do Ciebie nie płyną. Omijają Cię szerokim łukiem. Energia nie pcha się tam, gdzie jest niemile widziana.
Boże, ile razy myślałam sobie: byłabym taka szczęśliwa, gdyby nie te cholerne pieniądze. One mi spędzają sen z powiek, ciągle się muszę o nie martwić! Ciągle ich nie ma, ciągle się boję, że nie zarobię na czas…

Doceń nas, doceń naszą energię. Doceń, że dzięki nam masz co jeść, masz gdzie spać, masz się w co ubrać, możesz spełniać marzenia, możesz podróżować. Doceń ten luksus, w którym żyjesz. Doceń tę przestrzeń, którą też dzięki nam stworzyłaś. Doceń jak dbamy o ciebie.

DOCENIAM 
PRZYJMUJĘ 
DZIĘKUJĘ 

 

Zanim napisałam ten tekst, namalowałam tło do mojego obrazu. Potem wyłonił się ten Anioł.

O rany to było przeżycie ! Rzadko zdarza mi się płakać ze wzruszenia malując Anioła. Ale tu płakałam, bo poczułam jego wielkość, piękno i mądrość, jakie z niego płyną…

Anioł Bogactwa

Przyjrzyj mi się dokładnie? Jak Ci się podobam? Jak mnie odbierasz? Czy mnie odrzucisz, bo ktoś Ci powiedział, że jestem złem? 
Zobacz jak działam, a wszystko stanie się jasne. Jedno skrzydło zagarnia, drugie posyła dalej. Ty decydujesz ile zagarniesz. Jak wielki masz rozmach, ile potrafisz sobie wyobrazić, na ile jesteś w stanie sobie pozwolić?
Wystarcza Ci minimum, dostaniesz minimum. Martwisz się o rachunki? Wiedz, że korzystasz wtedy z niewielkiego procenta mojej energii. Jak wielki bezmiar bogactwa potrafisz sobie wyobrazić? Jak daleko sięga Twoja wyobraźnia? Dla Ciebie mogę zagarnąć wielką ilość, ale wiedz jedno. Jest coś, co reguluje ten przepływ. Tym kluczem jesteś Ty i Twoje nastawienie w chwili, w której musisz wypuścić to, co zagarnąłeś. Im większa lekkość w puszczaniu, tym większa lekkość w otrzymywaniu tego, co na Ciebie czeka. Naucz się puszczać z lekkością i radością w sercu. Poczuj to i oczami wyobraźni zobacz już następną falę, która do Ciebie płynie.

Po tym wszystkim pokazał mi się jeszcze strach przed wydawaniem pieniędzy. Jak wydam, znowu nie będę miała… I to jest klucz.

UWALNIAM STRACH PRZED BRAKIEM PIENIĘDZY. One pojawiają się przecież po to, żeby je wydawać 🙂

412B3303-Edit

Jak przestać tęsknić? zapytałam dziś moje drzewa…

Czekałam na odpowiedź. Pojawiło się zdanie: Tęskniąc jesteś w przeszłości, nie jesteś w tu i teraz… bla, bla, bla
Odeszłam zastanawiając się nad tym co się pojawiło, co raczej wypłynęło z mojej głowy niż od drzew. Szłam i płakałam tęskniąc. Pozwoliłam sobie na smutek związany z tęsknotą. Pozwoliłam sobie zapłakać nad moim życiem, tak szczerze i bez oceniania tego co się dzieje. Stałam się Tęsknotą…
I nagle zaczęły płynąć inne słowa…
Tęsknota nie jest zła. Tęsknota potrafi wspierać.
Pokazał mi się Anioł Rodzących się Pragnień.
Zobacz, zadałaś kiedyś pytanie: co mam dalej robić w swoim życiu? Dostałaś w ręce książkę o Aniołach. Ona obudziła w tobie tęsknotę, za czymś co było ci bliskie. Ta tęsknota była tak wielka, że czytając ją, płakałaś jak dziecko, tęskniąc za tym, o czym czytasz. Nagle WIEDZIAŁAŚ już co masz robić – masz pracować z Aniołami. Na ten czas kompletnie nie wiedziałaś jak, bo było to pragnienie raczej szalone. Ale nie przejęłaś się tym kompletnie. Po prostu WIEDZIAŁAŚ. Twoja wielka tęsknota za tym sprawiła, że zaczęłaś malować Anioły, zaczęłaś z nimi rozmawiać, zaczęłaś je czuć i widzieć wewnętrznym okiem. Gdyby nie tęsknota, byłaby to jedna z wielu przeczytanych przez ciebie książek.
A przypomnij sobie co się działo jak czytałaś książkę o Matkach Klanowych. Tak bardzo zapragnęłaś kontaktu z naturą, ze zwierzętami, drzewami, kamieniami. Tak wielka była twoja tęsknota, że w końcu zamieszkałaś w lesie, gdzie masz pod dostatkiem tego, za czym tak bardzo tęskniłaś.
Przypomnij sobie tęsknotę za tym, żeby chodzić na spacery z psem, który będzie szedł obok ciebie, a nie na smyczy. Próbowałaś go puszczać, ale on cały czas uciekał. Jednak twoja tęsknota była silniejsza. W końcu zaufałaś swojemu Wilkowi i puściłaś go wolno, ufając że zawsze do ciebie wróci. Zmieniłaś program. Przeczytałaś, że husky nie są psami, które chodzą przy nodze. Inne może nie, ale twój tak. Zwiedza swoje przestrzenie, ale jest coraz bliżej ciebie. Nie zdarza mu się już uciekać. Chodzicie zawsze razem, tak jak widziałaś to oczami wyobraźni i za czym tak bardzo tęskniłaś.

Tęsknota jest naszą siłą napędową. Tęsknota pozwala nam poczuć i zobaczyć, czego tak naprawdę chcemy, o czym marzymy, co jest dla nas najważniejsze…

Wszystko co się działo do tej pory w moim życiu sprawiło, że dotarłam do swojej pełni. Czuję się kompletna. Nie szukam kogoś, kto uzupełni mój brak. Mam w sobie wszytko czego potrzebuję do życia. Ale bardzo mocno poczułam zdanie z filmu Into the Wild…
Prawdziwa pełnia szczęścia jest wtedy, kiedy możemy je z kimś dzielić…
Właśnie tak… właśnie za tym tęsknię. Trudno jest przytulić samą siebie. Można, ale to nie to samo. Tęsknię za bliskością z drugim człowiekiem. Tęsknię za przytuleniem, za tym żeby czuć ciepło męskiego ciała obok siebie. Tęsknię za miękkimi ustami, które mogłabym całować, za językiem który igrałby z moim językiem. Tęsknię za dłońmi, które sunęłyby po moim ciele odnajdując stęsknione dotyku miejsca. Tęsknię za zapachem, w który mogłabym się wtulić nasycając się tym co czuję. Tęsknię za seksem szybkim, namiętnym, gwałtownym. Tęsknię za kochaniem się czułym, delikatnym, niespiesznym. Tęsknię za czułością i cichymi słowami szeptanymi do ucha. Tęsknię za gwałtownymi wybuchami śmiechu, za wygłupami i wspólnym szaleństwem. Tęsknię za zwykłym: dzień dobry kochany… Tęsknię za budzeniem się obok nagrzanego snem ciała. Tęsknię za cichym patrzeniem sobie w oczy, tak głębokim, że lecą łzy wzruszenia, bo widzisz tam WSZYSTKO.
Tęsknię za mężczyzną, który zobaczy prawdziwą mnie, zachwyci się tym tak mocno, że stanę się dla niego tą jedyną.

Pozwoliłam sobie dzisiaj za tym zatęsknić, tak jak zatęskniłam za moimi Aniołami czy Naturą. I poczułam jak tęsknota z tej rozpaczliwej, wynikającej z poczucia braku, pomału zamieniła się w taką wspierającą. W taką, która wie że to już jest w mojej przestrzeni, właśnie dlatego, że tak bardzo tęsknię. Wiem czego chcę, a skoro wiem Wszechświat spełni moje marzenie. Tęsknię WIEDZĄC, że to już jest 

Chmurka tagów