Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

P1240765

Wszechświat uczy mnie zaufania w każdy możliwy sposób. Ewentualnie to ja sama organizuję sobie sposobność, żeby to zaufanie ćwiczyć. Teraz trenuję zaufanie do mojego Wilka. Mam psa, jak pewnie wiecie. To mieszanka huskiego. A husky jak wiadomo to psy szczególne. Rasa pierwotna, uwielbiająca wolność. Te psy mają dużo z kota, lubią chadzać własnymi ścieżkami. Oto kilka cech charakterystycznych dla tej rasy 😉
Husky to nie są psy chodzące „przy nodze”. Większość husky, gdy będzie mogła wybrać między człowiekiem a wolnością – wybierze wolność.
Husky, chociaż charakteryzuje się świetnym słuchem, spuszczona ze smyczy, robi co chce. Nie lubi przychodzić na zawołanie, i potrafi „udawać” przez kilka godzin, że nie słyszy nawoływań. Dobrze jeżeli biega w zasięgu wzroku. Część psów jednak, najczęściej oddala się w błogą przestrzeń nieznanego dotychczas miejsca.
Husky ma trudny do ułożenia charakter wynikający z niezależności oraz ogromnego pragnienia i poczucia wolności.
Tak sobie kiedyś przeczytałam i oczywiście wszystko mi się zgadza. Oprócz tego mój pies histerycznie reaguje na inne, pojawiające się w pobliżu psy płci tej samej. Mówiąc oględnie najchętniej każdemu rzuciłby się do gardła.
Jak był jeszcze u Michała i biegał gdzie go oczy poniosą, wpadł pod samochód i złamał sobie łapę z poważnymi komplikacjami. To wszystko sprawiło, że postanowiliśmy chodzić z nim na spacery tylko na smyczy. Próbowałam go puścić parę razy, ale efekt był zawsze taki sam. Prawie natychmiast znikał w zaroślach i wracał szczęśliwy po kilku dobrych godzinach.
Jednak nie dawało mi spokoju to, że muszę go trzymać na uwięzi. Chciałam, żeby był wolny. Chciałam, żeby był szczęśliwy na tych spacerach tak jak ja. Zaczęłam go więc puszczać trenując zaufanie do niego. Przez chwilę biegnie obok mnie, po czym znowu znika. Rzeczywiście mogę sobie wołać, gardło zedrzeć, merda tylko ogonem i znika radośnie. Najgorsze było to, że podczas jednego z takich zniknięć z mojego pola widzenia, rzucił się na jakiegoś psa, większego od siebie. Postanowiłam pogadać z Adrianą Laube, specjalistką od komunikacji ze zwierzętami. Dosyć szybko sprowadziła mnie na ziemię mówiąc, że przyczyna leży we mnie. Ja mam w głowie rozbiegane myśli, to on też. I żebym nie traktowała go tak, jakby był głupszy od drzewa, bo to błąd. Uświadomiłam sobie, że właśnie tak robiłam. Mówiąc do niego, że jest mądry i grzeczny, sama siebie chyba chciałam tylko przekonać. On swoje wiedział, dlatego mi to cały czas pokazywał.
Zaczęłam więc zupełnie inaczej. Puszczam go, a w myślach cały czas sobie z nim rozmawiam. Zaczęłam mówić, jak bardzo szanuję jego umiłowanie wolności, że to rozumiem, bo mam tak samo. Szanuję to, że zwiedza las na swój sposób i chadza swoimi ścieżkami, ale mentalnie pokazywałam mu obraz, że jesteśmy na tym spacerze razem. Jesteśmy parą przyjaciół, którzy cieszą się z tego, że idą razem. Wiedziałam, że same myśli nic nie dadzą. Jak mawia mój Przyjaciel: WIBRACJI NIE OSZUKASZ. Wiedziałam, że naprawdę muszę mu zaufać, on musi to czuć. Musi wiedzieć, że naprawdę pozwalam mu robić to, co czuje i do niczego go nie zmuszam.
Największa próba pojawiła się jak wreszcie stanął na naszej drodze potężny owczarek. Oczywiście próbowałam go zawołać, ale machnął tylko ogonem i zadowolony pobiegł przed siebie. Nie pozostało mi już nic innego, jak zachować spokój i naprawdę mu ZAUFAĆ. Przeszedł obok owczarka, zjeżył się tylko na karku, ale nie wydał z siebie nawet jednego dźwięku. Dopiero jak go minęliśmy podbiegł do mnie z charakterystycznym uśmiechem na pysku i prawie usłyszałam jak powiedział: no i co? mówiłem, że możesz mi zaufać?
Nooo, powiem Wam, potężna dawka zaufania… Ale jaka radość, jak widzę jak to pięknie procentuje. Spacery są teraz zupełnie inne. Wolność i radość u obojga przyjaciół. Mój Wilk jeszcze nie jednego mnie nauczy, tak coś czuję.

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: