Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

negatywne-emocje

W niedzielę wybrałam się na wykład prowadzony przez Anię Burakowską i Pawła Bartnika. To cykl wykładów poświęconych dostrajaniu się do świadomości Ziemi, do jej wizji zmian. Bardzo dużo mi to daje. Porządkuję sobie to, co sama gdzieś tam odkrywam. Wszystko fajnie się rozjaśnia i układa. Wczoraj było ciekawie. Poruszony został temat emocji i sposoby radzenia sobie z nimi. Rozgorzała zacięta dyskusja. W powietrzu zawrzało wręcz od emocji. Ania super wyczuła ten moment i zaproponowała ćwiczenie, w którym mogliśmy natychmiast zobaczyć co tworzymy i jeśli zechcemy – uwolnić się od tego.

Emocja jest energią w ruchu. Jeśli pomyślimy o czymś i damy temu swoją energię, ona zaczyna krążyć w naszym ciele i coś nam w ten sposób robić. Jeśli w danym momencie skupimy się na odczuciach płynących z ciała, będziemy w stanie od razu stwierdzić, czy dana myśl i idąca za nią emocja, robi nam dobrze, czy źle ? Na przykład, jeśli się na kogoś wkurzymy, zaczyna nam się gotować w środku, para bucha nosem, coś nas rozsadza. Jak się z tym czujemy ? Fajnie, czy raczej niekoniecznie ? Czy wyprowadza nas to z równowagi ? Sprawia, że zaczynamy kipieć z oburzenia, trząść się w środku ? Raczej tak 😉

I teraz mamy trzy opcje zachowania. Pół biedy jeśli możemy to pokazać. Zwykle działamy tak, że wylewamy to wszystko na obiekt naszej wściekłości. No cóż, jedyna korzyść z tego taka, że ta emocja nie zagnieździła się w naszym ciele. Ale fakt, że wylaliśmy ten syf na kogoś sprawia, że to i tak do nas wróci prędzej czy później, chociażby w postaci poczucia winy, która jest jedną z najbardziej obciążających nasz system energetyczny emocji.

Druga opcja jest taka, że nie możemy wylać tych emocji z siebie, bo obiektem naszej wściekłości jest np. szef. W związku z tym zaciskamy zęby, wstrzymujemy oddech i zatrzymujemy tą energię w ciele. Efekt ? Prędzej czy później nabawimy się wrzodów, albo co gorsza nowotworu czy innej choroby, do wyboru jest wiele możliwości.

Mamy też trzecią możliwość. Możemy zaobserwować, że emocja się pojawia, zaczyna krążyć w naszym ciele. Sam fakt zaobserwowania jej jest już dużym sukcesem. To znaczy, że stajemy się świadomi siebie i swojego ciała. Obserwujemy ją zatem i próbujemy nazwać. Zadajemy sobie pytanie: co ja teraz czuję ? Co ta emocja ze mną robi ? Czy chcę tego ? Jeśli odpowiedź brzmi: NIE, możemy zadziałać szybko i skutecznie. W tym właśnie momencie możemy zdecydować, że uwalniamy się od tej emocji. Dziękujemy jej, że się nam pokazała, oddychamy sobie głęboko i wyobrażamy sobie np. że wraz z wydechem ona opuszcza nas system energetyczny i nasze ciało. Możemy sobie wyobrazić, że wrzucamy to do fioletowego płomienia i prosimy o 100% transformacji. Równie dobrze możemy sobie wyobrazić, że wraz z oddechem wypuszczamy z siebie szarą, czy czerwoną z wściekłości energię. Nie ma znaczenia jak to zrobimy. Ważne żeby zrobić to świadomie i uwierzyć, że to działa. Zresztą nawet nie trzeba wierzyć. Jeśli naprawdę chcemy się od tego uwolnić, natychmiast poczujemy się lepiej, poczujemy spokój wewnętrzny. To będzie dla nas potwierdzenie, że zadziałało.

A wracając do wykładu i do naszego ćwiczenia, każdy miał możliwość uwolnić emocję, która w nim powstała. W zasadzie już jak Ania powiedziała, że możemy poćwiczyć praktycznie to, o czym mówimy, uśmiechnęłam się pod nosem bo od razu poczułam co się ze mną dzieje. Poczułam w swoim ciele irytację. Kręciła się po moim brzuchu wzbudzając drżenie i napięcie. Nie było to fajne. Wypowiedziałam na głos, że uwalniam się od irytacji, dziękuję jej i błogosławię. Zadziałało, napięcie zniknęło. Co mnie zaskoczyło? Tylko kilka osób wypowiedziało swoje emocje i chciało się od nich uwolnić. Na tym polega wolna wola. Możemy coś zrobić, żeby nasze życie było lżejsze, ale możemy też nic nie robić 😉 W końcu wszystko ma prawo istnieć.

Wróciłam do domu i powiem szczerze, że ten temat irytacji cały czas chodził mi po głowie. Jak to jest ? Czy pod każdą emocją kryje się jakiś program, jakieś przekonanie ? Jaki program krył się w takim razie pod moja irytacją ? Nagle mnie olśniło ! Ocena… Oceniłam kogoś kto się wypowiadał, nie spodobało mi się to, poczułam się mądrzejsza i pojawiła się irytacja, że tracimy czas…. Kolejny cień do zobaczenia i przetransformowania w sobie.

Na wykładzie padło takie stwierdzenie, że pracując ze sobą docieramy do coraz subtelniejszych przejawów tej samej energii. Uświadomiłam sobie, że irytacja jest tak naprawdę pochodną złości. Zaczynając od najcięższego kalibru najpierw mamy nienawiść, potem wściekłość, złość i irytację właśnie. Może są jeszcze subtelniejsze przejawy, ja na razie zatrzymałam się na irytacji.

No i zobaczcie, czy to nie jest niezwykłe jak w każdej sytuacji można się dowiedzieć o sobie czegoś nowego ?

Podziwiałam też drugiego prowadzącego – Pawła, którego nic nie było w stanie wyprowadzić z równowagi. I nie był to spokój udawany, on nim po prostu BYŁ. A jednocześnie nie pozwolił sobie wejść na głowę 😉 Fajnie było to obserwować i czerpać inspirację dla siebie.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: