Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

jaszczurka

Wczorajszy spacer napełnił mnie energią. Na masaż przyszła Ania, ta której pierwszy raz stawiałam karty na stoliczku. Niesamowita osoba. Nie wiem kto komu dał więcej. W każdym razie na pewno energia popłynęła w obie strony. W pewnym momencie Ania spytała – a co ciebie wspiera? Bo o mnie dba joga. To system, który nie da mi zginąć z głodu i zawsze o mnie zadba. A co dba o ciebie? Zastanowiłam się przez chwilę. Odpowiedź była prosta, nawet Szeptunka mi to ostatnio powiedziała: całe zastępy Aniołów i cała armia świata Natury… Ale, że oni tak KONKRETNIE o mnie dbają? Ta myśl mnie zaskoczyła. Czasami wystarczy przyjąć coś do swojej świadomości, by zobaczyć zupełnie inny obraz… Nagle zobaczyłam całą swoją ignorancję, brak wiary i wątpliwości. Wiedziałam, że Oni gdzieś tam są, że dostaję od nich przekazy, bla, bla, bla… Ale, że te energie NAPRAWDĘ robią wszystko co w ich mocy, żeby mi pomóc, a tylko ja ślepa nie potrafię tego zauważyć i PRZYJĄĆ?!!!! O zgrozo… dotarł do mnie ogrom mojej głupoty. A to jeszcze nie wszystko…
Następnego dnia Ania przyjechała pospacerować ze mną po lesie. Zaczęła mi mówić coś o moich obrazach, o tym czy potrafię je uznać i uhonorować. Chodziło o ceny. W tym momencie krzyknęła, bo niechcący nadepnęłam na małą Jaszczurkę. Niestety straciła ogon, odrzuciła go, odbiegła kawałek dalej i przystanęła. Ogon wił się jeszcze…
Jakie możliwości odrzucasz? spytała Ania.
Raczej odrzucam to, co już mi nie służy – odpowiedziałam wtedy. Ale teraz jak to piszę dotarło do mnie, że Ania miała rację. Odrzucałam nieograniczone możliwości jakie płynęły do mnie od moich wspierających energii. Łapię je tylko na chwilę, te pomysły, które do mnie przychodzą, szybko przelewam na papier, tworzę wydarzenia, warsztaty, cokolwiek, po czym NATYCHMIAST to puszczam, odrzucam od siebie jakby mnie parzyło, z takim przekonaniem: no dobra, reszta niech się zadzieje sama… Mnie to nie interesuje. Teraz niech Oni się tym zajmą… Och IGNORANCJO 
Co pięknego pokazała mi Jaszczurka, mój majański totem skądinąd? Odbiegła parę kroków i zatrzymała się. Siedziałam blisko i przepraszałam ją za swoją nieuwagę. Podziwiałam jej piękne umaszczenie. Nie była brązowa jak większość Jaszczurek. Miała piękne, zielone wzorki… Siedziała tak, jakby wygrzewała się w słońcu.
Pokazała mi ZATRZYMANIE, wysycanie się energią. TO muszę robić, zanim coś wypuszczę w świat. Wszystko co do mnie przychodzi ma jakieś znaczenie, przychodzi w konkretnym celu. Zatrzymaj się, dowiedz jaki ma dla ciebie dar, wysyć się nim. Wtedy dopiero, jak poczujesz, jak dowiesz się, że możesz… puść dalej.
O to chodziło z tym całym zatrzymaniem. Nigdy nie mogłam tego do końca zrozumieć. Dlaczego mam się zatrzymywać, skoro Wszechświat podsuwa mi coraz to nowe rzeczy? Po co mam się zatrzymywać, przecież energia musi płynąć. Tak, ale energie po coś przypływają, mają coś do zrobienia. Jeśli ich nie przyjmę, to zachowuję się jak ktoś, kto dostaje do ręki plik banknotów i wypuszcza je na wietrze, nie wykorzystując ich potencjału. Ułańska fantazja, owszem, ale i głupota jednocześnie…

Pozwól by energie przez ciebie przepłynęły, by wysyciły twoją przestrzeń, napełnij się nimi po brzegi i dopiero wtedy daj im popłynąć dalej.

A ja rzucałam nasiona daleko od siebie i dziwiłam się, że nie mam owoców.. Nie dawałam im swojej energii, nie poświęcałam uwagi, nie zasilałam i dziwiłam się, że usychają, giną bez echa gdzieś w przestrzeni.
Jeszcze jedna gorzka pigułka? To samo robię z obrazami. Nie potrafiłam ich uhonorować. Nie wiedziałam, że mogę z nimi rozmawiać, że one mają swoją świadomość i mówią do mnie. Wydawało mi się, że dostaję przesłanie i jest to jednokierunkowy dialog, a w zasadzie monolog z ich strony. Wstyd się przyznać, wiem. Ale wiem też, że uczę się cały czas i przyjmuję fakt, że nie miałam tej świadomości. Najważniejsze, że teraz już mam i mogę to zmienić. Już zmieniłam.
Co za magiczny dzień. Jestem bardzo wdzięczna za tego ziemskiego Anioła na mojej drodze. Podobno został przysłany przez jeden z moich obrazów – Lekkość. Namalowałam go sobie i chciałam sprzedać, podczas gdy on na razie nie chce być sprzedany i jest dla mnie. Po to, żebym poczuła wreszcie tę Lekkość w swoim życiu, bym się nią wysyciła… Powiesiłam go więc tak, by mi o tym przypominał.

A co Ciebie wspiera? Zadaj sobie pytanie, poczekaj na odpowiedź i uhonoruj te energie… 

P.S. Otóż Ania upomina się o edycję  Mam uhonorować jeszcze mojego Wilka, bo to on ją do mnie pierwszy zawołał, a sprawką obrazu był dzisiejszy spacer 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: