Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

wobracje1

Mamo, co to są wibracje ? – zapytała wczoraj Milena… Nooo, takie drgania – odpowiedziałam głupkowato… Ale dzisiaj przypomniało mi się, że jak wracałam z mojego wieczoru autorskiego, to mam wrażenie, że Anioły koniecznie próbowały mi w fajny sposób wytłumaczyć, jak to jest z tymi wibracjami.

Sama kiedyś nie do końca rozumiałam o co w tym chodzi. Mój brat na przykład nie cierpi słowa wibracja i energia 😛 Janek też się kiedyś wkurzał jak mówiłam o wibracjach, więc tak sobie pomyślałam, że może spróbuję to rozkminić po swojemu 🙂

Wibracje najłatwiej chyba zrozumieć na przykładzie wody. W czasie Sylwestra dorwałam w swoje ręce „Wyznania gejszy”. Jest tam kilka fajnych zdań o wodzie i o ludziach z przewagą wody… „Woda nigdy nie czeka. Zmienia kształt, opływa każdą przeszkodę i znajduje tajemne ujścia, których nikt by nie podejrzewał. Bez wątpienia, to najbardziej niestały ze wszystkich pięciu żywiołów. Może wypłukać ziemię, zgasić ogień, porwać ze sobą i wchłonąć kawałek metalu. Nawet drzewo, mimo że z natury najbliższe charakterem, nie przeżyje choć trochę nie zasilane przez wodę.”

A wracając do naszych wibracji, woda pięknie nam pokazuje jaki wpływ mają one na nią i na nas, wszakże w 70% składamy się z wody. Im niższe wibracje tym gęściejsza materia. W przypadku wody, niskie wibracje oznaczają, że woda zamienia się w lód. Lód jest twardy, zimny i kruchy. Mówi się, że ktoś ma serce z lodu, znaczy nic nie czuje, zamroził je. Widziałam kiedyś w medytacji u osoby chorej na raka, lód wszędzie. Pod wpływem anielskiej interwencji światło miało rozpuszczać blokady w postaci kryształków lodu:

  • oczy, żeby puściła wreszcie łzy,
  • policzki, żeby mogła się śmiać w głos,
  • gardło, żeby mogła mówić zawsze to, co czuje
  • ramiona, żeby zdjąć z nich ten ogromny ciężar
  • piersi, żeby potrafiła dawać i przyjmować miłość
  • brzuch i wątroba, żeby rozpuścić złość, która tam zalega

To wszystko są wibracje, które zamrażają nasze ciało, sprawiają, że sztywniejemy, zastygamy w swoich poglądach, przekonaniach, smutku czy długotrwałym żalu i złości. Uporczywie trzymamy się tego, co nam nie służy. Co można z tym zrobić ? Nie można walić jak młotem, bo lód jest kruchy i tylko sprawi, że rozsypiemy się na kawałki. Żeby coś zmienić potrzeba ciepła, temperatury. Dając ciepło innym czy sobie, sprawiamy, że lód który w nas jest, zaczyna topnieć, zaczyna zmieniać swoją formę. Nie jesteśmy już człowiekiem z betonu, zaczynamy płynąć, podnosimy swoje wibracje i nagle okazuje się, że nie musimy tępo walczyć z życiem. Wszystko zaczyna się układać, energie nam sprzyjają, bo poznaliśmy podstawową zaletę wody – płynięcie z nurtem, zgrabne omijanie przeszkód, znajdowanie wyjść tam, gdzie nikt ich nie szuka. Roztapiając lód, którym odgrodziliśmy się od świata, bo za bardzo bolało, zauważamy nagle, że życie nabiera zupełnie innego smaku. Owszem, może czasem zaboleć, bo nie mamy na sobie pancerza z lodu, ale oprócz bólu, pojawia się szereg innych doznań. Pojawia się ciepło, którego tak pragnęliśmy. Jesteśmy jak ziemia po długiej i mroźnej zimie. Lód zaczyna puszczać, a do nas docierają pierwsze oznaki ocieplenia, życie zaczyna kiełkować, krew inaczej krąży, zaczynamy odczuwać radość istnienia, rozciągamy zesztywniałe kości i dziwimy się, że tak długo żyliśmy w odrętwieniu. A temu wszystkiemu „winne” są właśnie nasze wyższe wibracje i świadoma decyzja o tym, żeby puścić to, co nas blokuje (złość, poczucie winy, żal, narzekanie, obwinianie innych) i wziąć odpowiedzialność za własne życie.

Jeśli jeszcze bardziej podniesiemy wibracje wody zamieni się ona w parę wodną, czyli stanie się dla nas niewidzialna, wyparuje, zniknie… co nie znaczy przecież, że jej nie ma. Ona po prostu zmienia stan skupienia. Dla nas staje się niewidzialna, jednak dla siebie nadal istnieje. Tak właśnie funkcjonują Anioły czy Mistrzowie Wzniesieni – są obok nas, ale my ich nie widzimy, bo mają zbyt wysokie wibracje. Są parą, obłoczkiem, odczuciem, pojawiającą się czasem na naszym ciele „gęsią skórką”, są ciepłem które nagle poczujemy, lub błogim otuleniem przynoszącym spokój. To, że ich nie widać, nie znaczy że ich nie ma. Prądu też wszak nie widzimy, a nikt przy zdrowych zmysłach nie będzie twierdził, że prąd nie istnieje 😉

I tak sobie myślę, że zawsze fascynował mnie ogień, czułam że jestem ogniem i mnóstwo go miałam w sobie. Często nim paliłam bo nie potrafiłam zapanować nad tym co się dzieje… Teraz jest inaczej. Ogień nadal jest, ale już nie niszczy. Wykorzystuję go na podsycanie moich marzeń i pasji. Teraz zachłystuję się wodą. Zagłębiam się w nią, nurkuję coraz niżej, oddycham i nasłuchuję…Odkrywam swój wewnętrzny Ocean i ciekawa jestem ogromnie co z tego wyniknie ?

P.S. Na razie nie zamierzam wyparowywać 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: