Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

Zapiski z podróży – MOC

moc

Słowa klucze – MOC

Jestem na takiej fajnej grupie: Świat za kurtyną – Kobieta Mocy kocha pieniądze. Prowadzi ją Kasia Butryn. Codziennie wrzuca filmiki, które są, jak dla mnie bardzo inspirujące. Był taki cykl kilku filmów o słowach kluczach. Wczoraj postanowiłam sobie do nich zajrzeć i uczciwie popracować z pytaniami, które Kasia zadawała. Doszłam do bardzo ciekawych jak dla mnie wniosków i pomyślałam, że się z Wami jak zwykle podzielę.

Słowem, które zainspirowało mnie do napisania tego tekstu, było słowo Moc. I tutaj zadziało się ciekawie.

Nie będę opisywać wszystkich pytań. Tylko te, które okazały się kluczowe.

No więc pierwsze pytanie: Co to jest Moc?
Odwaga do bycia sobą. Połączenie z Ziemią i Kosmosem i wyrażanie tego. Potęga, siła, zaniechanie potrzeby walki i udowadniania innym swoich racji. Skuteczność działania. Umiejętność manifestacji. Tworzenie rzeczywistości. Emanowanie taką energią, przy której inni ludzie dokonują skoków kwantowych w swojej świadomości. Przy której niejako samoistnie odpalają się różne procesy, a ty potrafisz je przetransformować na wyższy i lżejszy poziom.

W jakich warunkach i sytuacjach Moc staje się destrukcyjna?

W momencie dużego wzburzenia, wtedy kiedy zalewają mnie emocje. Wtedy ona staje się destrukcyjna dla mnie lub dla osób, które są blisko, a ja często nawet nie zdaję sobie z tego sprawy.
Wtedy, kiedy cierpię lub kiedy ktoś próbuje skrzywdzić mnie, lub kogoś bliskiego.
Wtedy, kiedy na scenę wkracza strach, wtedy moc obraca się przeciwko mnie i mogę na własnej skórze poczuć jej niszczącą potęgę. Wpadam do czarnego leja z gęstą smołą, który zaczyna mnie pochłaniać i trudno jest się z tego wygrzebać. Im bardziej się szarpię, tym mocniej grzęznę w smole.
Dlatego nie każdy ma dostęp do całej swojej Mocy, bo za tym idzie ogromna odpowiedzialność za siebie i za to, co robimy innym ludziom.

I teraz pytanie najważniejsze, które skłoniło mnie do zadania sobie kolejnych pytań, już „nadprogramowo”. Kasia spytała gdzie na skali od 1 – 10 jest twoja Moc?
Zobaczyłam, że gdzieś tak w połowie. Czyli wykorzystuję jakieś 50% swojej mocy – tak ogólnie. To mnie zastanowiło i to mi się nie spodobało, ale musiałam szczerze przed sobą przyznać, że tak właśnie jest, skoro cały czas tak naprawdę uczę się ogarniać materię, rachunki i staram się nie utonąć… Taka prawda niestety.
Więc dzisiaj w lesie, zaczęłam sobie zadawać kolejne pytania:

Dlaczego nie korzystam ze 100% swojej Mocy?
Co mnie blokuje?

Odpowiedzi nie przychodziły…

Zadałam zatem inne pytanie:
Kiedy czuję, że wykorzystuję 100% swojej Mocy?

Tu odpowiedź przyszła od razu: Wtedy, kiedy pracuję, czyli przy malowaniu, masowaniu, kiedy gram na misach, kiedy prowadzę warsztaty, czy jestem z osobą, dla której prowadzę sesję. Wtedy, kiedy rozkładam moje karty anielskie i zaczynam je odczytywać…

Czyli za każdym razem, kiedy jestem W PRZEPŁYWIE. Wtedy, kiedy otwieram się na połączenie z Ziemią i z Niebem. Wtedy, kiedy znikam ja – Ania, a pojawia się Manawa – moja Dusza i to ona przeze mnie przemawia. Kiedy nie kontroluję tego, co ze mnie wypływa, a po prostu pozwalam się temu przejawić. Kiedy mam zaufanie do tego, że jeśli coś ma być powiedziane, to właśnie mówię. Jeśli coś ma być namalowane, to maluję. Jeśli mam wydać z siebie jakiś dźwięk podczas masażu, po prostu go wydaję, bez oceniania, czy jest ładny czy brzydki. Taki ma być na ten moment i nie mnie to oceniać.

A zatem kiedy robię to, co kocham, używam 100% swojej Mocy.

Kiedy więc tracę swoją Moc?
Kiedy nie mam do niej dostępu?

Kiedy kontrolę przejmuje umysł, kiedy ulegnę lękom i strachom, które wypływają ze mnie i zaczynają mnie zalewać jak smoła…
Tak mi przyszło w pierwszym momencie i to jest prawda. Ale potem przyszło głębsze rozpoznanie, którego nie wzięłam wcześniej pod uwagę.

Jakiś czas temu podjęłam bardzo świadomą decyzję o tym, że chcę pracować z Polem Ziemi. Może inaczej, pracowałam z nim już od dłuższego czasu, ale w pewnym momencie, wreszcie doceniłam to, co robię, uszanowałam i poprosiłam Gaję, żeby w takim razie trochę mi pomogła, mnie jako człowiekowi, ogarnąć się z materią. Tym samym uznałam swoją rolę, przyjęłam tę pracę u Gai całkiem świadomie i z pełną odpowiedzialnością za to, co się będzie działo. Wiedziałam, że nie będzie łatwo, ale świadomie wyraziłam intencję, że chcę wejść w to jeszcze mocniej. Gaja spytała mnie wtedy:
Czy naprawdę chcę czuć jeszcze więcej?
Czy dam radę?

Odpowiedziałam wtedy hardo, że tak, dam radę.

I tu chyba odnalazłam swój klucz jeśli idzie o słowo MOC.

Już wiem co robić w momencie, w którym zacznę wpadać do leja ze smołą. Przede wszystkim muszę pamiętać, że te strachy, które się pojawiają w dużej mierze nie należą do mnie. Ja po prostu CZUJĘ to, co pojawia się masowo w Polu Ziemi. Czuję to, co ludzie na potęgę uwalniają ze swoich ciał. To przeze mnie przepływa, bo taką mam rolę i na to się zgodziłam. Swoim ciałem, swoją mocą, swoją świadomością, mam to oczyszczać i transformować. Mam to wznosić na wyższy, lżejszy poziom.

A zrobić to mogę tylko wtedy, jeśli sama będę stabilna i spokojna.

Spokój, to będzie chyba takie moje prywatne słowo mocy, które sobie rozpracuję.
Jak niezwykłą moc ma w sobie Spokój, przekonałam się kilka razy. Ale jeden był wyjątkowy. W zagrożeniu życia, kiedy jadąc samochodem wpadliśmy w poślizg, ten spokój odpalił się we mnie natychmiast. Później zobaczyłam co się zadziało. Nastąpiło potężne połączenie z Niebem i z jądrem Ziemi, które ustabilizowało moją energię i sprawiło, że „siła rażenia” mojego spokoju była jak wybuch bomby atomowej. Tak to zobaczyłam w energiach. To stworzyło jakby fizyczną poduszkę powietrzną, która zatrzymała samochód w bezpiecznym miejscu i zgasiła silnik.

Zatem jedna „prosta” rzecz. Jeśli chcę mieć dostęp do 100% swojej Mocy, muszę zrobić wszystko by jak najczęściej być w przepływie i w połączeniu. A nade wszystko muszę pamiętać o tym, by w trudniejszych momentach, nie dać się pochwycić strachom i nie pozwolić umysłowi przejąć kontroli. Najważniejsze by pamiętać o tym, że mam pozwolić temu przepłynąć, podczas gdy ja, tak jak wtedy w samochodzie, mam zachować Spokój.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: