Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

p1230680

Zaraz po tym jak w mojej sypialni zawisł Ziemski Dopalacz, poczułam, że dla równowagi muszę zrobić drugi – Anielski. No i zrobiłam, mam komplet. Zaczęłam go robić w zasadzie bez intencji. Bardziej z wdzięczności dla tych pięknych energii, które tak wiele zmieniły w moim życiu, odkąd zaczęłam z nimi pracować. I tak sobie tkam tą moją mandalkę anielską i nagle intencja sama przyszła,a w zasadzie poczułam, że została mi „podszepnięta” przez nich… Lekkość, lekkość w działaniu…

Na moich ostatnich warsztatach z głosem poczułam boleśnie jaką mam tendencję do cierpienia jednak, jak lubię się w nie wpędzać. Uwielbiam cierpieć… i to mnie przeraziło. Stwierdziłam: dosyć, koniec i basta ! Teraz poproszę o lekkość właśnie, niech transformacja przebiega sobie lekko i bez wysiłku, niech to będzie zabawa, fascynacja, płynięcie za tym co się pojawia, a nie mozolne wiosłowanie pod prąd, stawiając opór okolicznościom. To już za mną, już tego nie wybieram. Może wreszcie będę o tym pamiętać…

Apropo płynięcia za tym co się pojawia, mam jeszcze jedną refleksję zrodzoną ostatnio. Jest takie powiedzenie: „kuj żelazo póki gorące”. Zrozumiałam niedawno jak bardzo jest trafne. Zrozumiałam jak często tracimy okazję, żeby zrobić coś fajnego, tylko dlatego że próbujemy wszystko kontrolować, wymyślić, napisać scenariusz, chcemy być tacy mądrzy i tacy przewidujący. A tymczasem energie, które rozwinęły przed nami czerwony dywan, nie mają w zwyczaju czekać… Jeśli w porę nie zauważymy dywanu, nawet nie zwrócimy uwagi kiedy zostanie on po cichu i bez zbędnych ceregieli zabrany spod naszych nóg. Koniec, czas minął, nie wykorzystałeś szansy, musisz się obejść smakiem. Ktoś inny przejdzie w błyskach fleszy po twoim dywanie 😉 A nam zostaje tylko napluć sobie w brodę…

Energia ma to do siebie, że płynie, zmienia się, wiruje. Trzeba być naprawdę czujnym, żeby za nią nadążyć. Jak głosi jedna z zasad huny, bardzo mi bliska poniekąd zresztą….Manawa – moment mocy jest teraz. Jeśli tego nie pojmiesz, zawsze będziesz się drapać w głowę, jak to się mogło stać, że znowu taka okazja przeszła ci koło nosa ?

Enigmatycznie bardzo ? Podam przykład. Miałam okazję spotkać się z fajnym, ciekawym człowiekiem, mieliśmy razem coś stworzyć. Pojawiła się wizja, ewidentne prowadzenie, obrazy, gotowy projekt, wielkie chęci z obu stron, dosłownie wszystko podane jak na talerzu. Ale nie, Aneczka wymyśliła sobie idealną datę, taką ładną, pasującą do wizji… Co z tego, energie nie poczekały na piękny, gładki termin. Rozwiały się i nic po nich nie zostało… Czas minął. Może wreszcie kiedyś dotrze do tej pięknej, mądrej głowy…. MANAWA 😉

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: