Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

p1230730

Wróciłam z warsztatów szamańskich u Jadwigi Anmerona. Tyle się zadziało, że nie wiem od czego zacząć. Najważniejsze dla mnie momenty: Medytacja na Atlandydzie. Mogłam zobaczyć dokładnie czym się zajmowałam. Byłam Kapłanką, która uzdrawiała kryształami, kolorem i dźwiękiem. Kryształy były zawieszone nad kryształowym stołem, na którym leżał pacjent. Światło wpadające do świątyni nadawało im kolor dokładnie taki, jakiego potrzebował w danej chwili. Ja na nich grałam i uzdrawiałam też swoim głosem. Do mojej „pracy” uwielbiał przychodzić mój mały synek. Wpadał radosny i grał na kryształach, jak nikogo nie było. Tym synem jest moja Milenka.
Jedyne co zakłócało mój spokój to fakt, że uzdrawianie było tylko dla wybranych. Nie pozwalali mi leczyć „normalnych” ludzi. Moim największym marzeniem było dzielić się tą wiedzą, tym co potrafiłam robić, ze wszystkimi ludźmi. Część Kapłanów twierdziła, że ta wiedza jest dla wybranych. Że tamci nie są gotowi, że mogliby sobie zaszkodzić. Ale ja wiedziałam, że to niemożliwe, bo Dusza zawsze weźmie tylko tyle, na ile będzie gotowa, ani więcej, ani mniej. Nie chcieli się dzielić mocą kryształów, które należały do wszystkich, dlatego Centralny Kryształ zapadł się pod Ziemię. Wtedy wszystko się skończyło.
Ciekawe było to, że w medytacji nie tonęliśmy. Jadwiga chyba nam tego oszczędziła. Mogłam natomiast szybko przenieść się do czasów dzisiejszych i zobaczyć, jak ten Kryształ wynurza się znowu i jak tym razem dostępny jest wszystkim ludziom, którzy czują jego wołanie, jego moc i wibrację. Jest gotowy, by dzielić się znowu swoją wiedzą ze wszystkimi, którzy tego potrzebują.
Potem mieliśmy druga medytację, w której mieliśmy się spotkać ze swoim obecnym Przewodnikiem. Ciekawa byłam czy kogoś spotkam. Zanim wypłynęliśmy na spotkanie z nim, czułam że coś się dzieje z moją głową. Tak jakbym musiałam usunąć coś, co tkwiło na wylot wbite w okolice trzeciego oka i wychodziło z tyłu. Okazało się, że Milenę tak rozbolała głowa mniej więcej w tym samym czasie, że Janek musiał z nią pojechać do szpitala. Nigdy wcześniej się to nie zdarzyło. Wieczorem wszystko już wróciło do normy.

Ja natomiast zeszłam ze statku, którym płynęłam na spotkanie i weszłam do cudownego ogrodu, w którym spotkałam się z trzema swoimi Przewodnikami: Metatronem, Tęczą i Wielorybem. Spytałam Metatrona czy mam grać na misach kryształowych ? Zamiast odpowiedzi pokazał mi obraz. Mnie samą na sali pełnej ludzi, grającą na kryształach, a na ogromnych ekranie płyną moje obrazy.
Śmiałam się, że dostałam gotowy produkt. Od razu pojawiło mi się moje duchowe imię:
Ma – Na – Wa
Kryształ – Kolor – Dźwięk
Metatron – Tęcza – Wieloryb

Manawa – Dotyk Anioła i logo…

Łzy płynęły mi ciurkiem, więc nie mam żadnych wątpliwości, że to jest moja Nowa Droga. Do tego potrzebna mi była cisza, żeby urodziło się właśnie TO. Dopiero teraz jak to piszę, przyszło do mnie, że dlatego po powrocie z Australii, swoje Zapiski z podróży zaczęłam zapisywać w nowym folderze. Nazwałam go właśnie tak….. Nowa Droga. Widzę siebie, jak jeżdżę w różne miejsca, gram na misach, pokazuję swoje kolorowe obrazy i w ten sposób dotykam ludzkich serc. W ten sposób poszerzam świadomość. Pokazuję ludziom, że jest naprawdę Nowa Droga, Nowy Świat, Nowa Energia… że to wszystko jest w nas i zawsze było, że tylko na chwilę straciliśmy to z oczu, ale teraz jest moment, kiedy możemy wrócić do swojej prawdziwej Istoty. Teraz jest czas, żeby poczuć ten zew i odważnie pójść za jego wołaniem.
Boże, jestem taka wdzięczna swojej Duszy, za to że uparcie popychała mnie w takim kierunku bym odnalazła siebie. Jestem wdzięczna sobie, że słuchałam tego subtelnego, często szalonego głosu, że zaufałam sobie i na przekór rozsądkowi robiłam rzeczy, które rozsądne nie były. Jestem wdzięczna Jadwidze Anmerona za cudowny dar tworzenia takiej Przestrzeni, w której dzieją się cuda. Widzę jak niesamowitą moc ma ta niewielka Kobieta. To się nie kończy wraz z wyjazdem w warsztatów. To się dopiero zaczyna. Dostaję nowe informacje od Mileny, w snach…

Zrobiliśmy sobie rodzinny krąg po warsztatach. Milena mówi na końcu. Źrenice ma rozszerzone maksymalnie, oczy prawie czarne, a ja wiem, że mówi jak w transie. Janek zasypia, Zuzia chowa głowę, tylko ja słucham w skupieniu:

Jestem szczęśliwa, że mam taką rodzinę. Długo takiej szukałam. Na całym świecie. Potem znowu wróciłam do Polski i wreszcie znalazłam. Jak mama była w szpitalu, to krążyło nad nami dużo Aniołów. Potem powstał z nich jeden – 14 kolorowy – Anioł Najwyższej Energii. Każdy z naszej rodziny ma takiego Anioła, ale jeden z nich jest najpotężniejszy – Anioł Mamy. On skrywa wielką moc, o której jeszcze nikt w kraju nie wie. Tylko nasza rodzina.

Na logo miało być 7 kolorów tęczy, ale po tym co usłyszałam od Milenki zaczęłam się zastanawiać, czemu 14 ? I przyszło mi, że 7 kolorów ziemskich i 7 ich odpowiedników duchowych… I tak namalowałam. Tak powstał graficzny zapis tego co zobaczyłam w medytacji. Z tym symbolem powędruję w świat, do ludzi, do wszystkich, którzy będą chcieli poczuć Dotyk Anioła.

 

 

 

 

 

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: