Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

Zapiski z podróży – Michał

P1240862

Opowiem Wam moją historię…
24 maja poznałam niezwykłego Mężczyznę. Cudownie nam się pisze, jeszcze cudowniej rozmawia. Kocham jego śmiech, rozpływam się jak płacze, uwielbiam jego wrażliwość i zdecydowanie jednocześnie. Rozumiemy się bez słów, czujemy na odległość. Nie wiem co się dzieje i nie chcę wiedzieć… Puszczam to, otwieram się przed nim jak najpiękniejsza róża. Oddaję mu całą siebie. Wszystko co mam najcenniejszego. Kocham go, a nawet nie wiem jak wygląda.
Rozmawialiśmy pierwszy raz. Bałam się, że jego głos mi się nie spodoba. Bałam się, że mój głos nie spodoba się Jemu. Pokochaliśmy swoje głosy od razu. Śmialiśmy się jak dzieci, nie mogliśmy przestać rozmawiać, wszystko płynęło tak lekko. Czułam się tak, jakbym Go znała od zawsze. Nie chciałam przestawać, chciałam, żeby ta chwila trwała wiecznie…
W nocy przyśnił mi się biały Jednorożec. Wiedziałam, że to dla niego. Kiedy się dopytywał jak on wyglądał, poszukałam zdjęcia i nagle mnie olśniło ! Przecież to był „mój” Jednorożec….
Ktoś kiedyś wstawił grafikę Jednorożca. Tak mnie zafascynował, że dostałam od niego przesłanie:
Anioły otworzyły twoje serce, po to bym ja mógł dotknąć twojej Duszy. Zafascynowałem cię, zwróciłaś na mnie uwagę, bo nadszedł czas by pracować z Duszą i dla Duszy. Na ten czas zostanę twoim przewodnikiem, by wspierać cię w twojej misji rozmawiania z Duszami innych ludzi. Razem ze mną dotykać będziesz najbardziej czułych strun Duszy ludzkiej. Energia mojego rogu pomoże ci dotrzeć do najgłębiej skrywanych pragnień. Moje białe światło prowadzić cię będzie przez zakamarki ludzkiej psychiki, oświetlając cel z jakim Dusza przyszła tu, na świat. Gotowa już jesteś do współpracy ze mną. Imię moje Avatarion.
Nie dawało mi to spokoju, więc postanowiłam go namalować:

Powiedział do mnie wtedy tak:
Przybyłem z dalekich światów by uleczyć twoją Duszę. Połączyć w Jedność, to co przez wieki było podzielone. Trzy warstwy twojej Jaźni na powrót stapiają się w Jedno, by Mocą swojej energii zabłysnąć jak latarnia. Dzisiaj w pełni odzyskałaś swoją Duszę. Od dzisiaj w pełni należy już ona do ciebie. Od dzisiaj w pełni możesz z nią współpracować. Świętuj narodziny swojej świadomości w poczuciu Jedności. Od dzisiaj z mocą kroczyć będziesz przez życie, a ja Avatarion, kroczyć będę u twego boku by wspierać cię i dodawać sił.

Czytając to wszystko nagle mnie olśniło ! To nie był Jednorożec „dla niego”…. To był ON !

W rozmowach z Nim uświadomiłam sobie, że tak oto
Ja jestem Duszą a On jest Duchem…. Odnaleźliśmy się Tu na Ziemi….

Przeczytał mi list, który napisał pod koniec kwietnia. Napisał go do kobiety, którą chciałby spotkać na swojej drodze. Przypomniał sobie o nim, przeczytał i uświadomił, że opisał mnie…
Złożył zamówienie i przesyłka została doręczona….

2 czerwca postanowiliśmy się wreszcie spotkać na żywo. Czekałam na dworcu, rozładował mu się telefon, a ja chodziłam i zaglądałam obcym mężczyznom w oczy, żeby poznać czy to on. Czekałam i czekałam… Zastanawiałam się, co teraz? Jak się odnajdziemy ? Ale tak jak napisałam mu wcześniej, ufałam, że nasze serca się rozpoznają. Wreszcie wpadliśmy na siebie. Zajrzeliśmy sobie w oczy i przytuliliśmy się.
Na początku było dziwnie. Nie wiedzieliśmy co mówić, oboje milczeliśmy, spoglądając na siebie od czasu do czasu. Usiedliśmy, żeby coś zjeść i patrzyliśmy na siebie.
Co się stało Aniu ? Kochasz mnie tylko przez telefon ? – zapytał mnie wreszcie.
Chyba tak, odpowiedziałam. Nie potrafię połączyć Twojego głosu z tym co widzę. Jakiś obraz widocznie sobie wytworzyłam i umysł jest zdezorientowany teraz, coś mu nie pasuje…
Musisz do mnie mówić, będę zamykać oczy a potem pomału otwierać i nakładać sobie Twoją twarz na ten mój fałszywy obraz.
Poszliśmy do pokoju, położyliśmy się, rozmawialiśmy, przytulaliśmy się, całowaliśmy… Nagle ogarnęły mnie straszne wątpliwości. Umysł podjął ostatnią próbę ucieczki: co ty robisz ? Niczego nie jesteś pewna ! To na pewno nie on ! Znowu robisz coś głupiego, znowu robisz coś źle ! Przestań, wstań, uciekaj !
Powiedziałam mu, że się boję… Wszystko rozumiał, wszystko przyjmował, wszystko ode mnie zabierał, jakimś cudem uwalniał mnie od poczucia winy…

Chcę być obok niego cały czas. Leży wtulony, ale dla mnie i tak jest za daleko. Przyciskam go do siebie mocno, chciałabym go wchłonąć, otulić sobą, nigdy nie czuć już rozdzielenia. Chcę go dotykać, patrzeć mu w oczy, całować i tulić. Ciągle mi mało. Ciągle pytam: kochasz mnie ? Kocham Cię, odpowiada z uśmiechem za każdym razem. A czasem mówi: no co ty ! Wtedy znowu zaśmiewamy się jak dzieci.

 

Po porannej rozmowie i bardzo mocnym połączeniu na poziomie energii, położyłam się i zapytałam:

Co ja robię ?
Pozwalasz, żeby przypływało przez ciebie Życie. Dlaczego jak jedna osoba to sprawia, wszystko jest w porządku, a jak zrobi to inna, to już jest źle ?
Przecież to cały czas ta sama energia.
Kto tego zabronił ? Ktoś, kto chce ciebie kontrolować, ktoś kto chce mieć ciebie tylko na własność… Ale ty nie należysz do nikogo, jesteś wolna…
Ale mam rodzinę…
Nie mogę ich skrzywdzić
A możesz krzywdzić siebie ?
Możesz zabić część siebie ?
Kto dał ci do tego prawo ?
Kto od ciebie tego wymaga ?
………………………………………
Nie możesz zabić płynącego w tobie życia, nigdy ci się to nie uda, bo za bardzo je kochasz. Dzięki tej energii żyjesz, oddychasz, tworzysz, jesteś szczęśliwa, unosisz się…. dlaczego chcesz to stłamsić? Zakneblować ? To strumień Życia, nie zatrzymasz go, nawet gdybyś chciała. Owszem, możesz, ale to cię zniszczy. Właśnie to sprawi, że zaczniesz umierać za życia…. Bo chcesz kontrolować coś, czego kontrolować się nie da. Temu trzeba pozwolić płynąć, trzeba za tym podążać, podążać za nurtem życia.
A konsekwencje ?
To wymysł ludzi, którzy umierają za życia…
To wymysł tych, którzy całe życie próbują cię kontrolować. To wymysł miłości warunkowej. To program, który trzyma cię w klatce i nie pozwala odetchnąć pełną piersią. To kompromis, a życie nie idzie na kompromisy. Jeśli się od niego odwrócisz, ono odwróci się od ciebie.
Tego chcesz ?
NIE !
Co mam robić ?
Poddaj się…..
PODDAJĘ SIĘ

4 czerwca byłam na warsztatach, na których gościem specjalnym był Archanioł Michał. Poprosiłam go w myślach, żeby powiedział coś tylko do mnie. W zasadzie mówił cały czas do mnie. Zaczął się po prostu wydurniać tak jak on. Chciał, żebyśmy się śmiali… Nie mam wątpliwości, że to było show specjalnie dla mnie 🙂
Podczas jednego ćwiczenia w parach zapytałam swojej Wyższej Jaźni: co mam robić ?
Bądź tak wolna jak potrafisz
Podążaj za znakami
Nic nie musisz robić
Wszystko jest już zaplanowane
Poddaj się boskiemu planowi, który jest doskonały
Nie twórz więcej cierpienia
Wszystko ma się dziać w lekkości.

Jak rozmawialiśmy pierwszy raz, w nocy przyśnił mi się Jednorożec, a rano usłyszałam muchę obijającą się o szybę. Wstałam, żeby ją wypuścić, ale jej tam nie było. Było za to małe, szare piórko przyczepione do pojedynczej nitki pajęczej… Wiedziałam, że to od niego…
Następnego dnia Milenka mówi: mamo, zobacz co mam dla ciebie… i pokazuje mi kolejne, piękne szare piórko, trochę większe od tego pierwszego. Odłożyłam do pudełeczka jak najcenniejszy skarb. Pomału zbiorę całe skrzydła mojego Michała i oddam mu je, by wolny mógł doświadczać tego, czego tylko zapragnie jego piękna Dusza….

W naszej ostatniej rozmowie Michał powiedział mi: jedyny błąd jaki popełniłaś to to, że dałaś mi za dużo wolności…
Nie uważam, że to błąd, tak czuję, a to ty podejmujesz decyzje…

Tej nocy, 13 pażdziernika postanowił odejść na zawsze…

Nie mogłam uwierzyć w to, co się stało. Upadłam na podłogę i wyłam jak zranione zwierzę. Wpadłam w najczarniejszą otchłań w swoim życiu. Wpadłam w nią bardzo głęboko i nie widziałam sposobu, żeby się z tego wygrzebać. Z pomocą przyszły mi ziemskie Anioły. Przyszliście Wy, znajomi i przyjaciele z fejsbuka. Każdy wpis był dla mnie otuchą, każdy telefon, każdy sms. Czułam że wchodzicie w ten dół razem ze mną, że nie jestem sama, że mnie wspieracie, wysyłacie miłość, otulacie jak tylko potraficie. Nie byłam w tym SAMA i to było dla mnie najcenniejsze.
Przez zupełny „przypadek” akurat tego dnia przylatywała do mnie moja kochana Dorcia Rocker z Niemiec. Ona też weszła ze mną do tego koszmarnego dołu i cierpiała tak jak ja. Ocierała mi łzy, głaskała po głowie, budziła się w nocy gdy płakałam, wstawała i tuliła mnie jak matka. Podnosiła z kolan jak upadałam… Nie wiem co bym bez niej zrobiła. Tak mi było ciężko, bo widziałam, że cierpi razem ze mną i niesie ze mną ten ciężar. Resztkami świadomości pytałam siebie, co mam robić ? Przecież to nie tak miało być wszystko… przecież miałam nie tworzyć więcej cierpienia…
Potem pojawił się kolejny Anioł – moja kochana Szamanka, Jadwiga Najra. Powiedziałam jej co się stało, a ona się uśmiechała… Pomyślałam, że chyba zwariowała, chyba nie dotarło do niej co mówię, dlaczego ona się uśmiecha ?!!!
Chciałam tylko, żeby sprawdziła czy jest bezpieczny, czy nie wciągnęło go coś ciemnego w otchłań. Sprawdziła i okazało się, że jest na statku pirackiem i świetnie się bawi. Ma zamiar podróżować, a ja mam się o niego nie martwić.
Ale się wkurzyłam ! Jak to świetnie się bawi ? Przecież ja tu cierpię !

I to był przełom. Nagle wszystko się rozjaśniło. Michał miał duże poczucie humoru, tym mnie ujął najbardziej. Przecież on nie chce, żebym ja cierpiała. Skoro on jest szcześliwy, ja też chcę żyć dalej. Kto powiedział, że żałoba ma trwać rok, czy 9 miesięcy ? Mam na taki szmat czasu zatrzymać swoje życie ? Przecież to kompletnie bez sensu. Największy nasz błąd to to, że myślimy o śmierci. Jej przecież nie ma. On nie umarł, on tylko zmienił formę, na lżejszą. Cierpiało tak naprawdę moje ego, które uświadomiło sobie, że on wybrał wolność zamiast mnie… Ale przecież dałam mu tę wolność, więc Wszechświat krzyknął: SPRAWDZAM !
I sprawdził, czy dałam naprawdę, czy to były tylko puste słowa.
W tym doświadczeniu przerabiałam ewidentnie czakrę korony, którą blokuje przywiązanie…
Musiałam puścić wszystko co kochałam. Najpierw męża, dzieci, dom, ogród, moje koty i firmę… A na samym końcu musiałam puścić Michała. Musiałam uznać jego prawo do podejmowania własnych decyzji. Musiałam dać mu tę wolność naprawdę. Tak zdecydował z miłości do mnie. Uznał, że stamtąd bardziej mi pomoże, niż będąc tu i zmagając się z ciężką chorobą. Ciało było za słabe, a Duch chciał latać wysoko…

Miłość nie zniknęła. Przejawia się cały czas w różnej formie. Cały czas dostaję od niego znaki. Pierwszy to było słońce, które wyszło zza chmur w kształcie serca, z promieniem skierowanym prosto na mnie.
Ale najmocniej zadziałał w niedzielę. Wracałyśmy z Dorcią z pogrzebu. Było już ciemno, nagle samochód wpadł w dziurę, zapaliły się wszystkie kontrolki i natychmiast temperatura silnika skoczyła na maksa. „Przypadkiem” przejeżdżałam obok stacji benzynowej, mogłam natychmiast zjechać i zatrzymać się. Otworzyłam maskę i jakoś zupełnie spokojnie stwierdziłam, że pewnie trzeba kupić płyn do chłodnicy. Jak wracałam, okazało się, że przy samochodzie stoi kolejny Anioł – Staszek. Poświecił telefonem, posprawdzał i stwierdził: no dziewczyny, dalej nie pojedziecie, jest duży wyciek, jedziecie ze mną do Warszawy. Odwiózł nas pod sam dom, nadrabiając mnóstwo kilometrów. Mało tego, po drodze załatwił mechanika i transport na miejsce. Samochód został 140 km przed Warszawą. Nie mogłyśmy uwierzyć w nasze szczęście. Wiedziałam, że to sprawka Michała, bo Staszek tak nas rozśmieszał, że mogłyśmy odreagować przygnębiającą ceremonię pogrzebową.
Później razem z Dorotką zaczęłyśmy się zastanawiać o co chodziło z tym samochodem, bo wiadomo przecież że to przedłużenie mnie i odzwierciedlał mój stan. Nagle wszystko stało się jasne… Wpadłam w dół, wylała się cała woda – moje łzy, a to sprawiło że silnik (serce) omal nie pękło… Trzeba się było natychmiast zatrzymać. Przerwać to. Tak zrobiłam i przeżyłam. Moje serce nie pękło… Wróciłam do siebie.
Michał zawsze mi powtarzał, że jestem bardzo silna. Wiem, że cieszy się widząc mnie szczęśliwą. Wiem, że życie ma dla mnie jeszcze mnóstwo dobrych niespodzianek.
Spotkaliśmy się po to, żeby poznać czym jest miłość bezwarunkowa. Spotkaliśmy się po to, by dać sobie WOLNOŚĆ.
U Iwonki Mazurek na Zlocie Aniołów wyciągnęłam kartę i zadałam pytanie: czy to wszystko prawda ?
Pojawiła się Nieśmiertelna Miłość z wytłumaczeniem: Miłość, której doświadczasz jest wieczna bez względu na towarzyszące jej okoliczności.

Dziękuję Kochany za wszystko, czego dzięki Tobie doświadczyłam. Pozostaniesz w moim sercu na zawsze ❤

 

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: