Witam Cię serdecznie w moim świecie, w mojej kolorowej przestrzeni, w której przelewam na płótno to, co widzę oczami Duszy. Maluję Anioły, odzwierciedlam Twoją unikalną energię. Do każdego obrazu dostaję przesłanie będące dopełnieniem istotnych dla Ciebie informacji. Obrazy intuicyjne to doskonały sposób na skontaktowanie się ze swoją Istotą.

oko1

Dzisiaj drugi dzień warsztatów. Głosu ciągle brak. Znowu łzy, smutek i pytanie: czemu nie mogę śpiewać razem ze wszystkimi ? Chciałam uwolnić swój głos, chciałam go odkryć, cieszyć się jego wibracją, a tymczasem gardło zaciska się coraz bardziej. Co robię źle ? Gdzie leży mój błąd ? Z czym nie mogę się pogodzić ? Noooo, czego nie chcesz puścić ? – pyta Wojtek, masażysta. Nie wiem kurna czego i to mnie najbardziej wkurza. Jestem coraz bardziej zła na siebie, mimo iż wiem, że to bez sensu. Cokolwiek się pojawia, mam z tym być, mam powiedzieć temu tak i puścić. Wydaje mi się, że tak robię, ale pewnie tylko mi się wydaje, bo czuję coraz większą złość i wściekłość. Czuję energię, która zaczyna we mnie buzować, czuję, że ona chce się jakoś wydostać. Nie wiem czy tak można, bo przecież wszyscy śpiewają, ale ja w tej niemocy zaczynam wyrażać wreszcie tą moją złość. Zaczynam krzyczeć przez to moje zaciśnięte gardło, zaczynam wyć jak zranione zwierzę wyrażając cały mój ból, cierpienie, smutek, złość i na końcu siłę…. tak się czuję i to pokazuję całą sobą, nie patrząc na to ile mnie to kosztuje i jak wygląda. To pomaga… nawet bardzo, czuję się wreszcie wolna.

I nie wiem, czy to było nie na miejscu, czy robiłam coś źle, bo jak skończyliśmy śpiewać, Amit powiedział, że nie muszę wydawać z siebie żadnych dźwięków. Nie jestem pewna czy dobrze zrozumiałam, ale powiedział, że skoro Mama Muzyka zabrała mi głos, to znaczy dla mnie, że mam go nie używać. Mam pozostać w ciszy.

Co się chciało wydostać, wydostało się, więc posłuchałam… Od tej pory już tylko słuchałam. Nie próbowałam śpiewać. Inni śpiewali za mnie, dla mnie. Znowu łzy mi leciały ciurkiem, pozwalałam żeby leciały, odpuszczałam, z każdą łzą czułam się lżejsza. Jezu, nie chcę przeżywać tego w kółko… zastanawiam się ile w jednym ciele może być bólu i cierpienia i po co mi to ciągle wypływa ? Ile można ?

Wreszcie poczułam spokój i wdzięczność. O to przecież chodziło.

Wsiadłam do samochodu i jadąc do domu, usłyszałam nagle: pozwól sobie pomóc… pozwól sobie pomóc…

Wtedy znowu w jednej chwili zrozumiałam, czemu tak się stało. Nie wymyślam tego rozumem, nie kombinuję… Od razu pokazało mi się jaka jest przyczyna. Kilka miesięcy temu zgodziłam się dobrowolnie pomagać Gai w oczyszczaniu jej przestrzeni. Nie pracowałam z energią innych ludzi, ale z tym całym śmietnikiem złożonym z naszych ciężkich emocji. Te energie jak skorupa otaczają całą Planetę. Poczułam, że mogę i potrafię je transformować poprzez swoje ciało. Nie jest to przyjemne zajęcie, podobnie jak wybieranie szamba, ale ja się zgodziłam, czułam że dam radę, że to jest moja misja. Może to głupie, ale tak to poczułam i poszłam za tym głosem. I teraz ciało pokazało mi, że się przeliczyłam, że nie daję rady i żebym przez chwilę odpoczęła, żebym teraz ja pozwoliła się uzdrowić, żebym o tą pomoc poprosiła… Nie jestem tu sama, na tą chwilę mam swoje Plemię, mogę ich poprosić o pomoc, mogę poprosić, żeby dla mnie zaśpiewali…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

Chmurka tagów

%d blogerów lubi to: